piątek, 24 maja 2013

#2

(...)-Zayn Jaawad Malik...-recytuję z przekąsem, niczym na zajęciach teatralnych, świętej pamięci pana Firth -Największy przystojniak, a zarazem jeden z największych potworów na ziemi. Inaczej mówiąc, pierwsza ofiara z listy 'everybody dies'... Pierwsza, która rozpoczęła nasz koszmar.


~2 lata wstecz~ Holmes Chapel, UK
03.08.2011 rok ; godzina 9:02

*-Brawo Sky, ponownie spóźniłaś się na lekcje. I to fizykę.- westchnęła rudowłosa, spoglądając na zegarek.
Dziewczyna, kurczowo trzymając plecak zwisający jej na prawym ramieniu, weszła do klasy. Pierwszym, co w nią uderzyło, była salwa śmiechów i rozmów. Wszyscy w klasie pozajmowali swoje miejsca, prowadząc rozmowy na temat minionych wakacji. Dziewczyny podziwiały swoje cudowne opalenizny,a chłopacy chwalili się swoimi letnimi, sercowymi podbojami. Nawet nauczycielka fizyki zacięcie dyskutowała z paroma kujonami. Można powiedzieć, że Sky Mitch było to na rękę. Nikt nie zauważył, jak przemykała między ławkami, sunąc się w stronę swojego miejsca. Siadając na wyznaczone przez nauczycielkę miejsce z zeszłego roku, dziewczyna wyciągnęła książki. Niestety, jedna z jej cech często ujawniała się przy różnego typu zadaniach. Roztrzepanie. Dziewczyna nie zauważyła, że jeden z zeszytów upada jej na ziemie. Po chwili w sali rozległ się przeraźliwy huk, a cała klasa zwróciła w stronę nastolatki. Sky w myślach przeklnęła swoją niezdarność. Nie patrząc w oczy rówieśnikom, już chciała podnieść swoją własność, lecz czyjś ruch ją ubiegł. Zeszyt znajdował się pod czerwonym reebook'iem. Dziewczyna nie musiała nawet spojrzeć w oczy osobie, która będąc tak bezczelna, niszczyła jej własność. Tylko jedna. Otóż Zayn Malik.
-Oj, czy coś ci przypadkiem nie upadło?- zapytał, udając swoje zaskoczenie. Widząc zaciętą minę rudowłosej, na jego twarzy, jak na zawołanie, pojawił się szyderczy uśmiech - Pytałem cię, czy coś ci nie upadło, suko?!
Zagrzmiał, lecz tym razem nie miał zamiaru ukazywać swoich zdolności aktorskich. Sky nie miała ochoty wchodzić z nim w żadne rozmowy. Chłopak miał wielką grupę wsparcia w postaci klasy. Choć dziewczyna często znajdowała się na wygranej pozycji, bo zdecydowanie przewyższała inteligencją klasowego osiłka, on posiadał grupę przyjaciół, która miała jeszcze bardziej cięty język.
Lecz teraz wiedziała, że nie ma innego wyjścia. Musi odzyskać zeszyt. Zdenerwowanie oblizała wargi, i jak najbardziej spokojnym tonem odpowiedziała na zadane pytanie.
-Tak, to mój zeszyt. I miło by było, gdybyś go podniósł i mi podał.
Przez ułamek sekundy na twarzy mulata pojawiła się nuta zdezorientowania, ale natychmiast znów pokryła go ta maska ignorancji. Następnie obrócił się na pięcie w stronę klasy,a przez myśli Sky przemknął cień nadziei, że chłopak jednak się poddał. Lecz jej nadzieje okazały się złudne.
-Słyszeliście, co nasza ulubiona koleżanka Sky powiedziała?- zapytał rozbawionym tonem, rozglądając się po uczniach. Na każdej twarzy kryło się zaciekawienie, a zarazem podniecenie tym, czym Zayn Malik ma ochotę się z nimi podzielić- Nikt? No cóż. Sky poprosiła mnie, aby podniósł jej zeszyt!
Na sali wybuchła salwa rozbawienia i śmiechów skierowane w stronę Sky. Dziewczyna momentalnie skuliła się na swoim siedzeniu. Nienawidziła być w centrum uwagi, a tym bardziej w tym negatywnym. Nie chcąc wywoływać jeszcze większego zamieszania, wbiła wzrok w ławkę, czekając aż głosy ucichną. Po chwili ponownie poczuła przed sobą cień osoby.
-Nigdy nie wydawaj mi poleceń! Jesteś zerem! Jeszcze raz się tak do mnie odezwiesz, a...-zagrzmiał Malik na całą klasę, lecz coś mu przerwało. Dokładnie ktoś.
-Panie Malik, czy mam wysłać specjalne zaproszenie? Mógłby pan z łaski swojej, zająć wreszcie miejsce! Lekcja się już zaczęła!-oznajmiła nauczycielka, z nutą zdenerwowania w głosie. Pani Jason nie była surowa, lecz jej głównym priorytetem była dyscyplina. Wystarczyło, że jedna osoba nie zachowuje się tak, jak należy, może pożegnać się z miłym traktowaniem.
Uczeń zgromił wzrokiem nauczycielkę, lecz machinalnie się wyprostował. Jedynie na chwilę zbliżył się do dziewczyny, a to poczuła jak ciarki przechodzą jej po plecach.
-To nie koniec...-wyszeptał, przyjmując jak najbardziej jadowity ton głosu-To dopiero pierwszy dzień w szkole. Kolejny rok twojej męki. I przy okazji... wszystkiego najgorszego.
Po tych słowach Zayn zniknął z przed oczu dziewczyny, w której zebrało się już morze łez. Nie chciała ponownie przeżywać koszmarów z przed roku.
'Chyba jednak nic miłego nie może mnie spotkać' pomyślała, podnosząc z podłogi, zniszczony już zeszyt*


Dziś, czyli tj. 06.06.2013r. ; godzina 22:08
-On naprawdę myślał, że posiada nade mną jakąkolwiek przewagę. Sądził, że będąc o kilka klas społecznych wyżej ode mnie, jego marne życie i tak stanie się bajką.- kpię, przyglądając się swojej posturze w lustrze. Dopiero teraz zauważam zmiany. Pyzata, okrągła twarz stała się pociągła, z zapadniętymi policzkami. Oczy, niegdyś ciemno brązowe, zamglone są przez niewidzialną mgłę. Po malinowych, dużych ustach pozostały spierzchnięte wargi z licznymi pęknięciami. Przeczesuje rzadkie włosy na jedną stronę, chcąc przyjrzeć się szyi. Jedynie co widzę, to wiele takich samych ukuć. Myślę, że niedługo będę potrzebować kolejnej dawki. Przeszłość jest przeszłością, ale wspomnienia pozostają i wszczepiają się w nas. Nie chcąc przypatrywać się samej siebie dłużej, obracam się na pięcie i kieruję się w stronę pokoju- No cóż, niestety przeliczył się.

Rozglądam się po całym pokoju, szukając wzrokiem Harry'ego. Moje oczy nie znajdują chłopaka, a ciała automatycznie się zastyga. Przechodzą przeze mnie ciarki. Dawno nie byłam sama. Od tamtego czasu, Styles nie opuścił mnie ani na chwilę. Wiedział, że jesteśmy od siebie uzależnieni.
W tym samym momencie zaczynam kojarzyć fakty. Chłopak uwielbia deszcz. A aktualnie brytyjska pogoda spełnia jego wymagania. Pędem rzucam się w stronę balkonu, zarzucając na siebie bluzę.
Mężczyzna siedzi na kafelkach, wpatrując się w martwy punkt. Wpierw zwracam uwagę na to, że nie ma na sobie żadnego okrycia. Jedynie dres otacza jego dolne partie ciała.
I wtedy to do mnie uderza.
Pomimo tego, co wspólnie przeszliśmy, chłopak nadal wygląda olśniewająco. Jego kości policzkowe uwydatniły się jeszcze bardziej, a rzęsy dwukrotnie powiększyły swoją objętość. Kilkudniowy zarost dodaje mu kilka lat więcej, lecz mi to nie przeszkadza. Siadam obok chłopaka, opierając się o ścianę domu. Harry przez chwilę nie reaguje, ale jakiś czas później czuję, że łączy nasze palce ze sobą. Zamykam na chwilę oczy, aby poczuć się tak jak tamtego minionego wieczoru...


~2 lata wstecz~Holmes Chapel, UK
03.08.2011 rok ; godzina 17:47

*Dziewczyna kierowała się w stronę domu, wracając z miejskiej biblioteki. Było to jej ulubione miejsce spędzania wolnego czasu. Uwielbiała przebywać między książkami, a szczególnie tymi wiekowymi, których nikt od dawno już nie przeglądał. Uważała, że posiadają one niesamowitą magię. Wertując przeżółkłe kartki, czuła się jakby zatracała się w przeszłości. Dawało jej to niesamowitą energię.
Poza tym, Sky posiadała jeszcze jeden ważny powód, aby codziennie zaglądać do czytelni. Tylko tam naprawdę mogła czuć się szczęśliwa i bezpieczna. Wiedziała, że żaden uczeń z jej klasy nie wejdzie to biblioteki, bo według nich osoby, które spędzają tam czas, muszą być odludkami i dziwakami. Dziewczynę nie obchodziło zdanie innych. Z dnia na dzień czuła się jeszcze bardziej przywiązana do tego miejsca. Bibliotekarki były dla niej niesamowicie miłe i życzliwe. Podczas długo przesiadywania nad kronikami, mogła liczyć od nich na ciepły kubek herbaty, ciasteczka i inne frykasy. Sky nie chciała ich wykorzystywać, dlatego każdego piątku przychodziła do biblioteki na kilka godzin dłużej, aby pomóc kobietom w cotygodniowych porządkach.
Akurat tego dnia Sky została trochę wcześniej wypuszczona z rąk bibliotekarek z powodu braku jakichkolwiek już zajęć. Dziewczyna tak szybko potrafiła się uwinąć, że nikt nad nią nie nadążał.
Wracała zaniedbanymi uliczkami miasta, przyglądając się każdej napotkanej osobie. Większość ludzi, niczym roboty poruszali się po mieście, wbijając wzrok w chodnik. Wszystkie rozmowy niemal ucichły, a nastolatka zaczęła czuć się dziwni. Jakby zaraz miało się coś wydarzyć...
-Ej, uważaj jak chodzisz pokrako!-usłyszała niemiły głos, dochodzący tuż obok niej. O mało co, nie wpadła na jakąś osobę. Zwinnym ruchem odsunęła się od przechodnia, chcąc kontynuować drogę. Niestety to też nie było jej dane. Unosząc głowę ujrzała przed sobą trzech dziwnie znajomych chłopaków.
I wtedy to do niej dotarło.
Przed jej niską osobą stał szczerzący się Zayn i dwóch jego 'ochroniarzy'. Nie można było ich nazwać przyjaciółmi, ponieważ chłopak wykorzystywał ich tylko do sprawienia mant innym uczniom.
Malik przysunął się bliżej dziewczyny, rozpoznając już w niej Sky Mitch.
-No proszę, kogo mu tu mamy...-rzekł, z przesadną intonacją- Jednak już dziś ma się zacząć twój, własny osobisty koszmar...I to w same urodziny.
Wypowiadając te słowa, przesunął palcem po policzku dziewczyny, aż poczuła, że żołądek skręca jej się na supeł i zaraz zwymiotuje. Z przerażeniem w oczach, zrobiła krok do tyłu, lecz w dalszej drodze przeszkodził jej mur. Stała w jednej pozycji, próbując się w jakikolwiek sposób obronić przed rówieśnikami, którzy z chytrymi uśmieszkami przysuwali się coraz bliżej dziewczyny.
-Mogę wam dać pieniądze...-wyszeptała rudowłosa, panicznie wyszukując w plecaku portfela-albo medalik bo babci, myślę, że dość drogocenny...albo....
-Nie chcemy twoich żadnych, pierdolonych pieniędzy! I tak wiem, że jesteś bez grosza!-prychnął mulat, rozsypując całą zawartość plecaku na ziemię. Przybliżył się do niej, niemal stykając się czołami i łapiąc ją w pasie- Ale na pewno możesz nam zaoferować coś innego...
Sky zdrętwiała pod wpływem tego ruchu. Nagle przypomniała sobie wszystkie samoobrony, które nauczono ją  kilka lat temu. Już chciała zadać pierwszy cios w kroczę oprawcy, lecz ktoś ją ubiegł. Zayn i jego koledzy, w przeciągu sekundy zostali powaleni na ziemię, przez jakąś nieznaną osobę. Jej ruchy były tak zwinne, że dziewczyna mogłaby przysiąc, że osoba ta zajmuję się sztukami walki. Nie chcąc patrzeć na to całe zamieszanie, Sky zsunęła się po ścianie, chcąc pozbierać swoje rzeczy. Była tak roztrzęsiona, że ledwo trzymała się na nogach.
-Nic ci nie jest?-z zamyślenia wyrwał ją pewien głos. Nieśmiało podniosła głowę, sprawdzając skąd dochodzi niski, ale przyjemny głos. Kilka metrów przed nią stał wysoki chłopak, z kapturem zarzuconym na włosy. Jego postura wydawała się bardzo delikatna, choć przed chwilą powalił trzech tęższych od siebie mężczyzn. Z daleko nie mogła ujrzeć jego twarzy. Dziwnym trafem jego akurat się nie bała. To, że ją uratował nie musiało znaczyć, iż sam nic jej nie zrobi. Zdawał się emanować czymś innym od tamtych.
Dziewczyna jedynie nieznacznie skinęła głową, na co chłopak podszedł do dziewczyny i kucnął niedaleko niej. Pomimo dziwnej sympatii do nieznajomego dziewczyna i tak próbowała zachować dystans. Szybkim ruchem zgarniała drobiazgi z chodnika, aż w końcu musiała spojrzeć wybawcy w twarz.
Jego ciemne, zielone oczy przeszywały ją na wskroś, jakby odsłaniały wszystkie tajemnice z jej dotychczasowego życia. Był w nim pewien magnetyzm, coś co nie pozwalało oderwać kontaktu.
-Co ty z nimi...-zaczęła nieśmiało Sky, nie wiedząc co ma dalej mówić. Nigdy nie znajdowała się w takiej sytuacji, dlatego tym bardziej nie miała pojęcia jak się zachować.
-Nie powinnaś chodzić samemu po takiej dzielnicy. Tu jest zbyt niebezpiecznie. -warknął chłopak, a nagle jego pozytywna aura pękła jak bańka mydlana. Pomagał zbierać rzeczy, lecz nic nie mówił. 
-Chciałabym Ci...
-Nie ma za co. -rzekł po dłuższej chwili, ponownie przerywając myśl dziewczyny. Otrząsnął pył ze swoich czarnych spodni, prostując się i podając dziewczynie legitymację- Każdy na moim miejscu by tak postąpił.
'Raczej nie każdy, bo większość ludzi to zamknięci w sobie egoiści, nie czuli na nieszczęście innego człowieka' pomyślała Sky, lecz nie dała upustu słowom. Pomyślałby jeszcze, iż dziewczyna go chwali, a tego wcale nie chciała. Pomimo tego, że wyróżniał się od wielu innych osób, nie chciała posiadać z nim jakichkolwiek kontaktów.
Taktownie wstała, zarzucając plecak na ramię i nieznacznie skinęła głową. Odwracając się na pięcie, poczęła kierować się w stronę domu, lecz zza placów dobiegł do niej cichy szept.
-I przy okazji... wszystkiego najlepszego.
Dziewczyna z impetem odwróciła się w stronę nieznajomego. Lecz ślad po nim zaginął. Zauważyła, że tylko skręca w uliczkę obok i już go nie było.
Pozostawił jedynie zaskoczoną Sky, która nie wiedziała co się aktualnie dzieje...*


Dziś, czyli tj. 06.06.2013r. ; godzina 22:18
-Tak, ja bohater narodowy, wyratowałem księżniczkę z opresji!-śmieję się Harry, ukazując dołeczki w policzkach. Dawno nie słyszałam tego jego melodyjnego śmiechu. Tak bardzo go pragnęłam usłyszeć, ale w najbliższym czasie nie było okazji.
-Tylko nie utoń w tej fali samozachwycenia, Styles!-zakpiłam, lecz z nutą rozbawienia z głosie. Chłopak jedynie przyciągnął mnie do siebie, obejmując moje ramiona.
-Wiesz...-zaczęłam, bawiąc się własnymi palcami.-nie pamiętam kolejnego ważnego wydarzenia. To znaczy wiem, co było dalej, ale chyba coś mi umyka....
Harry wzdycha ciężko, przytulając mnie jeszcze mocniej, a po chwili czuję jego ciepły oddech tuż koło ucha.
-To masz wielkie szczęścia, bo ja pamiętam doskonale....
Odwracam zaskoczona głowę w stronę Harry'ego. Nigdy nic nie pamiętał, zawsze to ja musiałam przypominać mu o pewnych datach. Uśmiecha się jednoznacznie, potęgując moje zaciekawienie.
-A teraz, przypomnij sobie pewien wrześniowy poranek....
________________________________________________
Cześć!
Drugi rozdział już za nami. Teraz już zaczną się pojawiać rozdziały z punktu widzenia Harry'ego. Na pewno się domyślicie.
Po pierwsze, chciałabym podziękować wam za liczne wejścia, to dużo znaczy.
A po drugie, jestem smutna. Pod prologiem była 17 komentarzy, a pod pierwszym rozdziałem... ledwo 6. Przez to, że wgl. się nie udzielacie, nie wiem czy czytacie to opowiadanie, i czy jest sens tworzyć kolejne rozdziały.
Dlatego każdego z osobna proszę choć pozostawienie choćby emotikony w komentarzu, cokolwiek. Albo tych, których informuję o rozdziałach na tt coś napisali :))
Po prostu chcę wiedzieć, czy jesteście ze mną (:

do następnego, yuumy.

10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ (:

13 komentarzy:

  1. Bardzo interesujące i wciągające opowiadanie. Nie mogę doczekać się nowego rozdziału. Wspaniale piszesz i masz do tego ogromny talent ~ see_the_smile

    OdpowiedzUsuń
  2. nie umiem tego ująć w słowa... Niesamowite... Masz talent :) czekam na kolejny xx

    @veroni_official

    OdpowiedzUsuń
  3. To opowiadanie jest boskie, uwielbiam je :) masz wspaniały talent ;*

    @sylkaa_s

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem z Tobą, i będę. Pokochałam to opowiadanie, już nawet nie chodzi o tematykę(choć także jest genialna) uwielbiam Twój sposób pisania, piszesz delikatnie i świetnie się to czyta.
    @asienka1470
    Dziękuje za informacje na tt :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oczywiście, że jestem. Niesamowicie wciągające. Jedno z moich ulubionych opowiadań. Sama tematyka, sposób w jaki piszesz, nie da się tego skomentować. :)

    @Beerliss

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytamy, czytamy :D opowiadanie jest cudowne! Takie ciekawe i inne niż wszystkie^^ czekam na następny xx
    @lidiaesox

    OdpowiedzUsuń
  7. niesamowite <3 uwielbiam Twój styl pisania, masz ogromny talent! ;) czekam na kolejny rozdział
    @Xsummer_loveX

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest niesamowity ;) dziękuję, że wysłałaś mi linka na tt bo tak to bym spędziła dzień nic nie robiąc xd czekam na następny xx

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  10. niezwykłe...

    OdpowiedzUsuń
  11. Woow... powtórzę komentarz powyżej... niezwykłe opowiadanie :))

    Zapraszam do mnie
    Pozdrawiam :D

    Marzena:*

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział super, ale co narzekasz?! XD Ja mam ledwo ze cztery komentarze pod rozdziałem i co ja mam powiedzieć? :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie wiem, czy to wina mojej przeglądarki (Google Chrome), ale wyświetla mi się ucięty wygląd bloga (od połowy tekstu lewa strona jest 'ucięta'). Nie mam jak przeczytać.

    OdpowiedzUsuń